wtorek, 19 maja 2015

Rodzinne ,,Inwestycje'' - część druga

Jak najlepiej zadbać o interes rodziny? Oczywiście przez małżeństwo. Dawnymi czasy uczucie nie było powodem zawarcia mariażu. Miłość romantyczna jest wynalazkiem dopiero XIX wiecznym. Na pierwszy plan wysuwały się interesy rodziny. Małżeństwo było instytucją, która miała przynieść korzyści familiom obojga małżonków. Oczywiście każda poważna rodzina spisywała kontrakt przedślubny, który precyzował kwestie majątkowe.



Jako pierwsza kobieta w Polsce napisała utwór niereligijny. Przynajmniej pierwsza, o której obecnie wiemy. Zasłynęła dzięki swojej ciekawej i dramatycznej autobiografii pt: ,,Transakcyja albo Opisanie całego życia jednej sieroty przez żałosne treny od tejże samej pisane roku 1685". Nie jest to może arcydzieło literackie, ale interesujące ze względów psychologicznych. Autorka niezwykle barwnie opisuje swoje przeżycia.
Mowa tu o Annie Stanisławskiej Zbąskiej. Urodziła się pomiędzy rokiem 1651, a 1654. Była córką wojewody kijowskiego. Spokrewniona ze znaczącymi osobistościami. Ktoś z taką pozycją nie mógł związać się  z byle kim. Majętna familia musiała dbać o majątek i koneksje.
Po śmierci matki mała Anna dorastała w klasztorze. Mieszkała tam niezbyt długo. Bowiem po ponownym ożenku jej ojca, w 1668 roku została zmuszona do małżeństwa. W tamtym czasie panny były całkowicie zależne od woli ojców. Kandydatem okazał się być Jan Kazimierz  Warszycki, syn kasztelana krakowskiego. Tu zaczęła się jej tragedia.
Był to młodzieniec upośledzony umysłowo, co miało również wpływ na jego wygląd, oto jak opisała go Anna:

Ni sum z wąsem zapuszczonym,
żuraw z karkiem wyciągnionym.

Pan młody poruszał się wyłącznie w towarzystwie umyślnego, który mówił mu co ma powiedzieć i zrobić, komu i kiedy się ukłonić. Na ślub przyjechał:

Jak sam zaś o tym powiedział:
,,Żem ja tego nic nie wiedział,
Dokądeśmy przyjechali
i pocośmy tam jechali."

Czyli krótko mówiąc o tym, że ma wziąć ślub ,,oblubieniec'' dowiedział się tuż przed uroczystością. Małżeństwo to nie mogło być udane żadną miarą. Od początku Anna czuła do męża wstręt, zwłaszcza że miewał również napady agresji. Raz nawet próbował udusić żonę. Szczęśliwie dla Anny zamiast skonsumowania małżeństwa wybierał konsumpcję słodyczy. Plany finansowe macochy i ojca naszej bohaterki też nie wypaliły, ponieważ majętnościami zarządzał teść. Nie miał on zamiaru wywiązać się z umowy przedślubnej i powierzyć zarządzania majątkiem młodej parze, czyli tak naprawdę synowej, ponieważ syn był niezdolny do podejmowania jakichkolwiek decyzji. Często bity przez ojca Jan Kazimierz bardzo się go bał, więc Anna była zdana całkowicie na łaskę teścia. 
Wkrótce po ślubie umiera ojciec Anny, ale prosi o opiekę  nad nią swego krewnego Jana Sobieskiego. Dzięki wstawiennictwu Jana Sobieskiego i księżnej Gryzeldy Wiśniowieckiej Annie udaje się unieważnić fatalne małżeństwo. Pod koniec 1669 roku poślubia Jana Zbigniewa Oleśnickiego. To udany i szczęśliwy związek, niestety Jan umiera w 1675 roku na skutek zarazy. Anna po kilku latach jeszcze raz wyjdzie za mąż za Jana Bogusława Zbąskiego. Gdy ten umrze w trakcie wyprawy wiedeńskiej, zrozpaczona postanowi wieść samodzielne życie. W wieku XVII w Rzeczypospolitej pozycja wdowy dawała kobiecie największą swobodę.  Jako wdowa Anna sama zarządza swoimi majętnościami dokonuje licznych fundacji kościelnych umiera około roku 1700, nie mając dzieci. Była kobietą niezależną, chciała sama o sobie stanowić. Odważnie wystąpiła przeciwko swojemu teściowi by wyrwać się z koszmaru jakim było jej pierwsze małżeństwo. 
 Poemat Anny można przeczytać na stronie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz