Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolny Śląsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolny Śląsk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 listopada 2015

Dolnośląska bazylika niczym florencka katedra

Florencja to niezwykłe miasto, jedno z moich ulubionych. Tam narodził się renesans, działały największe umysły tej epoki, np. Leonardo da Vinci, Michał Anioł. Symbolem Florencji jest Katedra Santa Maria del Fiore (Matki Boskiej Kwietnej). Ta budowla robi niesamowite wrażenie, szczególnie gdy patrzymy na panoramę miasta. Moim zdaniem ten widok najtrafniej określiła Bożena Fabiani w swoich ,,Gawędach o sztucę": ,,Wielki wieloryb wśród setek malutkich rybek".

Panorama Florencji z katedrą.       źródło:ramblingsofaparttimeitalian.files.wordpress.com

Jak wiecie, część tegorocznych wakacji spędziłam na Dolnym Śląsku. Pewnego dnia jadąc samochodem po drodze mijaliśmy miasto Strzegom, którego nie sposób było nie zauważyć, jego panorama wśród pól przyciągała wzrok. Całe to wrażenie było spowodowane przez Bazylikę mniejszą, która właśnie niczym wspomniany wieloryb unosi się nad miastem.
Bazylika mniejsza to tytuł honorowy nadawany kościołom przez papieża za ich szczególną wartość. W tym przypadku to rzeczywiści tylko tytuł, bo naprawdę budowla jest ogromna. Tak ogromna, że bardzo wyróżnia się na tle niedużych domów Strzegomia. Dla mnie ten widok od pierwszego spojrzenia przywodził skojarzenie z  Florencją i czasami gotyckich katedr.

Bazylika mniejsza w Strzegomiu, źródło: archiwum własne
Bazylika mniejsza w Strzegomiu, źródło: archiwum własne

Kościół pod wezwaniem św. Apostołów Piotra i Pawła - Bazylika mniejsza to pełna nazwa tej gotyckiej budowli. Jej budowa rozpoczęła się w 1253 roku, dzięki rycerskiemu zakonowi joannitów, z funduszy książąt świdnickich oraz mieszczaństwa. Została wzniesiona w całości z kamienia. Ukończono ją na przełomie XIV i XV wieku.
Ok. 1540 roku kościół przeszedł w ręce ewangelików, choć już wcześniej odbywały się w nim kazania luterańskie. Katolicy chcieli odzyskać kościół, co udało im się na krótko, ale w 1637 roku budowla ponownie należała do protestantów. Ludność katolicka była mniejszością, więc mogła odprawiać nabożeństwa tylko w zakrystii. W tych warunkach o prawo patronatu nad kościołem upomnieli się joannici. Powołali się na średniowieczne akty nadania i wygrali proces sądowy. W 1658 roku joannici przekazali duszpasterstwo w kościele karmelitom. Jak bogate i zamożne musiały to być tereny, skoro wystawiły tak okazałą budowlę.

Jedno z wejść do kościoła, źródło: archiwum własne

Jak już wspomniałam kościół jest naprawdę ogromny, nawa główna ma wysokość 26,2 metrów, długości 76 metrów, a szerokości 26,6 metrów. Nad jednym z wejść wita nas piękny średniowieczny tympanon przedstawiający sceny z życia św. Pawła. Jak w komiksie możemy prześledzić sceny z życia świętego. Mnie podoba się upadek z konia w scenie nawrócenia.

Tympanon ze scenami z życia św. Pawła, źródło fotografii: wikipedia.org

Zdobienia i wyposażenie kościoła są najwyższej próby artystycznej w skali regionu. Gdy tam przyjechałam i weszłam do środka, zobaczyłam wspaniałe gotyckie wnętrze. Jest to piękny przykład architektury. Szkoda, że wiele z wspaniałości tej budowli nie przetrwało do dziś Zachowały się do dziś resztki średniowiecznych polichromii.

Wnętrze bazyliki, źródło fotografii: skyscrapercity.com

Wnętrze kościoła*

Herby fundatorów na sklepieniu. źródło: archiwum własne

W wolnej chwili warto wybrać się na Dolny Śląsk, zobaczyć Strzegom i Bazylikę. Żadne zdjęcie nie odda wrażeń jakie następują po wejściu do środka, trzeba to przeżyć samemu.
Mijając Strzegom zatrzymajcie się na poboczu i popatrzcie na tak niezwykły widok, który od setek lat przyciąga wzrok podróżnych

Bazylika, źródło: archiwum własne


* Zdjęcie pochodzi z książki ,,Gotyckie zabytki Strzegomia" pod redakcją księdza Marka Babuśki, kustosza bazyliki w Strzegomiu.
Okładka książki

środa, 12 sierpnia 2015

Skarby Dolnego Śląska- Siedlęcin

W wakacje chcesz pozwiedzać? Zobaczyć coś niezwykłego? Najlepiej niech to będzie zabytek unikatowy, jedyny taki na skalę światową. Coś czym tylko to jedno miejsce może się poszczycić. Gdzie coś takiego znaleźć? Pewnie trzeba wyjechać za granicę. Wcale nie! Takie perełki możemy znaleźć w Polsce. Gdzie dokładnie ich szukać? Możemy zacząć od Dolnego Śląska miejsca pełnego historii, zabytków w tym takich jakich nie znajdziecie w żadnym innym miejscu na świecie.
Na początek proponuję Siedlęcin, niedużą wieś  niedaleko Jeleniej Góry. Wydawać się może, że to zwyczajna wieś jakich pełno w całej Polsce. Nic bardziej mylnego, a ten kto sądzi że nie ma tam czego szukać robi ogromny błąd. Pierwszy wielki plus Siedlęcina to malownicza okolica, miejscowość rozpościera się na wzgórzach. Jego początki giną gdzieś w mroku dziejów. W dokumentach biskupstwa wrocławskiego w 1305 roku pojawia się informacja na temat wsi z kościołem bogato wyposażonym w ziemię. Siedlęcin nosił wówczas nazwę Rudgersdorf.
Chyba najważniejszym skarbem Siedlęcina jest Wieża Książęca. Jest to średniowieczna wieża mieszkalna jedna z większych tego typu budowli Europie.  Stojąca nad resztkami fosy pośród drzew wygląda naprawdę tajemniczo i romantycznie, chociaż otoczenie wymaga sporych inwestycji. Nie jest jeszcze tak źle, na Dolnym Śląsku widziałam zabytki w naprawdę tragicznym stanie o czym jeszcze napiszę w innych postach.

Wieża Książęca w Siedlęcinie widok od strony kościoła św. Mikołaja

Dobudowane do wieży pozostałości barokowego dworu i folwarku.


Makieta na zamku w Bolkowie przedstawiająca rekonstrukcję wieży z XIV wieku

Wracając do tematu, w siedmiuset letniej budowli znajdują się malowidła ścienne przedstawiające legendę o rycerzu króla Artura, sir Lancelocie. Są to jedyne zachowane na świecie malowidła o tej tematyce (tutaj wirtualna wycieczka). Jedną ze ścian zdobi też  malowidło przedstawiające świętego Krzysztofa. Święty Krzysztof uznany w średniowieczu za jednego z 14 świętych ,,Wspomożycieli'', był  m.in. patronem pielgrzymów oraz opiekunem twierdz i fortec. Zatem jego obecność w wieży nie powinna dziwić.
Wieżę zbudował książę jaworski Henryk I (o Henryku więcej na blogu Kasi Ogrodnik tutaj) ok. 1314 roku. W budowli zachowały się oryginalne drewniane stropy z XIV wieku. Zatem mamy możliwość przechadzania się pod tymi samymi belkami co książę Henryk.
Budowla musiała pobudzać wyobraźnię gości, w środku, na jednej ze ścian znalazłam takie wydrapane napisy. Wygląda na to, że niechlubny zwyczaj pozostawiania po sobie śladu przez turystów jest modny już od dawna, choć kaligrafia była lepsza niż dziś.

Napis na jednej ze ścian w środku wieży

Oprócz wieży Siedlęcin ma do zaoferowania dwa kościoły. Jeden od początku przeznaczony dla katolików, drugi dawny ewangelicki zbór, po II wojnie światowej przejęty przez kościół katolicki. Ciekawe jest to, że obydwa przetrwały, ponieważ po opuszczeniu przez Niemców Dolnego Śląska większość kościołów ewangelickich została zniszczona. 
Historia pierwszego kościoła pod wezwaniem św. Mikołaja rozpoczyna się w XIV wieku. Z roku 1399 pochodzi pierwsza wzmianka o świątyni. Po tej średniowiecznej budowli pozostał tylko portal i część prezbiterium. 

Kościół św. Mikołaja w Siedlęcinie


Portal Gotycki z kościoła św. Mikołaja
Na zewnątrz stały kiedyś figury dwóch świętych Leonarda i Floriana. Dziś św. Leonard stoi sam gdyż Florian został ukradziony w latach siedemdziesiątych.

Figura św. Leonarda

Miejsce po figurze św. Floriana
 Najstarszym i najcenniejszym elementem wyposażenia kościoła św. Mikołaja jest krucyfiks pochodzący z ok. 1500 roku.  Wnętrze jest bardzo skromne, ale pełne uroku. Kościółek posiada małą drewnianą ambonę, z której ksiądz również dziś wygłasza kazania.


Krucyfiks z Kościoła św. Mikołaja

Wokół kościoła mieści się stary niemiecki cmentarz, który podzielił los większości poniemieckich cmentarzy, czyli został zdewastowany. Dziś teren jest już uporządkowany i zadbany pozostałości nagrobków poukładane przy murze.

Jeden z nagrobków na niemieckim cmentarzu




Kościół św. Mikołaja na początku XVI wieku przeszedł w ręce protestantów. Jednak po wojnie trzydziestoletniej kontrreformacja ruszyła pełną parą i kościół powrócił do katolików, a ewangelicy nie mieli gdzie odprawiać nabożeństw.  Dlatego ich msze odbywały się nielegalnie w okolicznych lasach prowadzone przez tzw. leśnych kaznodziejów. W 1742 roku zbudowano drugi kościół dla ewangelików. Okazał się nietrwały więc zastąpił go stojący do dziś zbudowany latach 1780- 1782. Teraz należy do kościoła katolickiego, więc został świątynią pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Nieustającej Pomocy, jej wizerunek znajduje się na głównym ołtarzu.
 
Kościół NMP Nieustającej Pomocy

Samą budowlę i jej późnobarokowe wnętrze wykonali rzemieślnicy z Jeleniej Góry. Wnętrze jest drewniane, całość pomalowana na biało, ze złotymi zdobieniami zdobieniami, dość skromna i gustowna robi wrażenie. Mnie bardzo przypadła do gustu ta ,,łagodniejsza" wersja baroku. 
W kościele znajdują się dwa piętra empor charakterystycznych dla świątyni ewangelickich. Organy mieszczą się za ołtarzem, co jest również charakterystyczne dla kościołów protestanckich. 

Wnętrze kościoła NMP Nieustającej Pomocy
Rokokowa ambona

W środku znajdziemy też urokliwe stare krzesła jakie znajdowały się też w innych ewangelickich świątyniach na Dolnym Śląsku. Podobne widziałam w świdnickim Kościele Pokoju.


W obydwóch kościołach do dziś są odprawiane są msze i w tedy można obejrzeć obie świątynie.
Strona parafii z informacjami.