Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobiety w historii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobiety w historii. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lutego 2016

Dziewczyna z hipodromu



Dzisiaj walentynki, więc wszystkim zakochanym i nie tylko życzę wszystkiego najlepszego. Dzień św. Walentego to święto miłości, dlatego dzisiejszy post będzie o kobiecie, która dzięki miłości zyskała władzę i na zawsze zapisała się w ludzkiej pamięci. Dzieje dziewczyny, która pokonała bariery społeczne, dawne zwyczaje i przeciwności. Oto historia cesarskiej pary, Justyniana i Teodory.

Teodora urodziła się około 500 roku. Wywodziła się z nizin społecznych. Jej ojciec był niedźwiednikiem, a matka tancerką cyrkową. Takie pochodzenie z pewnością nie wróżyło tak olśniewającej kariery. Mieszkała z rodzicami i dwiema siostrami w Konstantynopolu koło teatru na hipodromie.

Rekonstrukcja hipodromu i wyścigu rydwanów, który się na nim odbywał.

Jej historia rozpoczyna się wraz ze śmiercią ojca, który pozostawia małe dziewczynki i żonę bez środków do życia. Jednak matka nie poddaje się tak łatwo i chce ocalić siebie oraz córki. Razem z dziećmi poszła do teatru na hipodromie i w przewie pomiędzy wyścigami rydwanów poprosiła samego cesarza, aby zapłacił za ich utrzymanie, dzięki czemu mogłyby zostać w starym mieszkaniu.
Sześcioletnia Teodora dorastała na hipodromie, który nie był miejscem jedynie wyścigów rydwanów.
W przerwach na scenę wychodzili tancerze i inni artyści dający pokazy bogatej publiczności. Teodora także występowała, choć pokazy pantomimy często zahaczały o erotykę, choć naszej bohaterce to nie przeszkadzało. Była bardzo ładna, więc szybko stała się popularna. Wyprowadziła się z domu matki i jako droga kurtyzana wynajęła sobie apartament, a później pałac. W wieku dwudziestu lat przestała występować i zamieszkała z bogatym urzędnikiem, z którym później wyjechała do Afryki. Ten związek nie skończył się dla niej szczęśliwie, gdyż możny ,,sponsor'' ją opuścił i została bez środków do życia. Była żebraczką bez pieniędzy, na szczęście los znów się do niej uśmiechnął, oto została uratowana przez mnichów. Nauczyli ją tkactwa, dzięki czemu mogła zarobić na życie, przeżyła nawrócenie. Zebrała pieniądze, wróciła do Konstantynopola, gdzie wynajęła mieszkanie.
Tu rozpoczyna się kolejny rozdział tej historii. Teodora poznaje cesarza Justyniana, który zakochuje się w niej bez pamięci. I tak oto dziewczyna z nizin społecznych zostaje cesarzową. Teraz to ona siedzi w loży cesarskiej, przed którą wcześniej razem z matką musiała błagać o litość. Teodora nie była po prostu żoną cesarza, była władczynią państwa.  Władała nie tylko państwem, ale i Justynianem. Wszystkie dokumenty podpisywała razem z nim. Sam cesarz mówił, że decyzje podejmuje za radą małżonki.

Cesarz Justynian                                 źródło:pl.wikipedia.org           
Teodora była inteligenta, praktyczna oraz wykształcona, ale także bezwzględna. Wymagała posłuszeństwa, bano się jej bardziej od Justyniana. Po cichu usuwała swoich przeciwników i wszędzie węszyła spisek.
Jean Joseph Benjamin Constant, ,,Cesarzowa Teodora"
źródło: wikimedia.org


Cesarz wydawał pieniądze na wojny i budowle, więc ludzie zaczęli się buntować. Wybuchły zamieszki. Wściekli obywatele niszczyli Konstantynopol, na hipodromie wybrali własnego cesarza i zaczęli atakować pałac Justyniana i Teodory. Cesarz chciał uciekać wraz z doradcami, jednak Teodora postanowiła zostać i zrobić z buntownikami porządek. Kazała wojsku zablokować wszystkie wyjścia z hipodromu i zabić wszystkich ludzi znajdujących się w środku. Jej plan się udał. Zabito ok. 30 000 osób. Bunt stłumiono, Justynian pozostał cesarzem, a jego szacunek dla żony stał się jeszcze większy. Teodora będąc u władzy zapomniała o naukach mnichów. Rządziła krwawo, wiele wydawała na stroje, dwór, jedzenie, a zakochany Justynian nie żałował jej pieniędzy.

Teodora i jej dwór                                    źródło:pl.wikipedia.org





Jednak nikt nie jest nieśmiertelny i 29 czerwca 548 roku Teodora zmarła na raka. Cesarska para miała tylko jedno dziecko, które wcześnie zmarło. Justynian po śmierci ukochanej był zrozpaczony, na tronie zasiadał jeszcze 17 lat.
I tak oto kończy się historia Teodory, dziewczyny z ludu która została cesarzową. Dzięki niezwykłej urodzie i inteligencji zdobyła władzę i niezależność. A zakochany cesarz być może nigdy nie osiągnął by tak wiele gdyby nie jego małżonka, dar od Boga jak ją nazywał, ponieważ Teodora oznacza Boży dar.

poniedziałek, 30 listopada 2015

To nie bajki!

Miałam ostatnio długą przerwę w pisaniu, ale ostatnio w szkole wiele się dzieje i nie miałam czasu usiąść nad kolejnym wpisem. Ale oto jestem! Powracam do świata blogosfery z recenzją bardzo ciekawej książki historycznej.
Zacznijmy od pytania: Z czym kojarzy się nam książka historyczna? Pewnie większości ludzi (szczególnie młodzieży) z podręcznikiem szkolnym lub czymś napisanym w tym stylu. Zbiorowiskiem dat oraz suchych faktów. Tam nawet wydarzenia na pierwszy rzut oka ciekawe są opisane bez wyrazu. Opisane tylko po to, aby zmęczyć nasz i tak mocno nadwyrężony umysł. Żeby przeczytać coś ciekawszego trzeba sięgnąć po powieść historyczną, ale z tego rodzaju książki często nie nauczymy się historii, gdyż wiele wydarzeń jest dziełem wyobraźni autora.

Na szczęście są jeszcze książki popularnonaukowe, których autorzy łączą przyjemne (frajdę z czytania) z pożytecznym (nauka). Ostatnio właśnie skończyłam lekturę jednej z nich. Książka autorstwa jednej z moich ulubionych blogerek, autorki bloga Kobiety i historia, który nie będę ukrywać zainspirował mnie do blogowania.
,,Bajki, które zdarzyły się naprawdę" to książka historyczna napisana przez Annę Moczulską. Są to zebrane biografie ciekawych kobiet z historii, które autorka porównuje do bajkowych bohaterek, np. Kopciuszka. Są napisane w ciekawie lekkim stylem. Ich czytanie naprawdę wciąga.

Okładka książki                 źródło: kobietyihistoria.blogspot.com

Autorka już we wstępie pisze, że chciała pokazać historię w sposób przystępny i zachęcający. Przedstawia ją więc w formie nawiązującej do baśni znanych wszystkim z dzieciństwa. Książka podzielona jest na pięć części, a każda z nich na rozdziały.

Część I. Kopciuszek. Tu znajdziemy opisy życia kobiet, których los tak jak los bajkowego kopciuszka zupełnie niespodziewanie się odmienił. Nagle z cienia trafiały na sam środek sceny. Przykładem takiej postaci opisanej przez autorkę jest caryca Katarzyna I. Była zwyczajną chłopką, która najpierw została kochanką, później żoną samego cara Piotra I.

Katarzyna I                                                               źródło: wikipedia.org

Część II. Śpiąca królewna. Tu przeczytamy historie niezwykłych kobiet, które tak jak śpiąca królewna czekały w uśpieniu aż ktoś wyrwie je ze snu. Nic nie znaczące spokojnie czekały na swoją kolej, by zapisać się na kartach historii. Cała Część II jest poświęcona trzem siostrom Jagiellonkom: Zofii, Annie oraz Katarzynie. Anna zawsze w cieniu matki lub brata, teraz na tronie jednego z najpotężniejszych państw w Europie.

Anna Jagiellonka                          źródło: wikipedia.org

Część III. Księżniczka na ziarnku grochu. Ziarnkiem grochu jest tutaj królewskie pochodzenie, które daje o sobie znać i ma tragiczne następstwa. Przykładem takiej kobiety jest lady Jane Grey, której pochodzenie okazało się fatum. Byłą królową Anglii tylko 9 dni, później została skazana na śmierć. Choć tron tak naprawdę należał się Marii Tudor, przez aspiracje rodziny to właśnie niechętna temu Jane na nim zasiadła. Biedna dziewczyna była tylko pionkiem w grze, gdyby stało się inaczej jako niezwykle inteligentna i wykształcona mogłaby zapisać się na kartach historii w zupełnie inny sposób.

Paul Delaroche  ,,Egzekucja Lady Jane Grey"                           źródło: wikipedia.org      

Część IV. Piękna i Bestia. Tu autorka wybrała bohaterów, którzy na pierwszy rzut oka, tak jak Bestia z baśni nie wydają się ani trochę sympatyczni. Dopiero po przeanalizowaniu ich biografii można zrozumieć, że tak naprawdę nie były to bezduszne potwory. I tak jak Bestia kryły we wnętrzu piękno. Jednak autorka sama przyznaje, iż jednego bohatera nie mogła w żaden sposób polubić. Miała tu na myśli Kazimierza Wielkiego. No cóż, nasz król był strasznym kobieciarzem, pewnego razu kiedy przebywał na dworze swojej siostry spotkał tam piękną dwórkę Klarę. Historia kończy się dla Klary bardzo źle. Jeżeli chcecie wiedzieć jak, sięgnijcie po książkę. 

,,Historia Klary Zach"  Aladár Körösfői-Kriesch                             źródło: wikipedia.org     
Część V. Królewna Śnieżka. Najbardziej wyraziste postaci w tej baśni to tytułowa Śnieżka i zła macocha. Do nich właśnie autorka porównuje historyczne bohaterki. Biedna, młoda dziewczyna oraz jakże kontrastująca z nią zła, dominująca, starsza od niej, od lat zajmująca wysoką pozycje wśród najbliższych teściowa czy matka. Jak niewinna ,,Śnieżka" może sobie z nią poradzić? Jednak autorka widzi królewnę jako naiwną, a ja nie mogę powiedzieć, że się z nią nie zgadzam, bo rzeczywiście dziewczyna nie raz dała się zrobić w konia. Zarówno Śnieżka bajkowa, jak i jej  historyczne odpowiedniki. Aby zaistnieć trzeba było umieć postawić na swoim, toczyć polityczną grę. Szara i nieśmiała myszka nie miała szans. Historyczne Śnieżki nie stały tak wysoko jak ,,złe macochy", ponieważ nie były tak inteligentne i przebojowe jak one. W części V autorka opisuje, m.in. historię Barbary Radziwiłłówny oraz królowej Bony. Biedna Barbara, ukochana żona Zygmunta Augusta i zła Bona, obdarzona mianem trucicielki, która rządziła wszystkimi. Biedactwo nie mogło przez nią zająć należnego miejsca? A może nie nadawało się do roli królowej tak jak zaradna, inteligentna Włoszka?

Barbara Radziwiłłówna                    źródło: wikipedia.org  
Książkę polecam wszystkim, którzy lubią ciekawe historie. Jest to również lektura świetnie nadająca się by rozpocząć swoją przygodę z książka historyczną, jeżeli do tej pory nie przekonała  Was do siebie muza Clio. 
Wersja papierowa książki posiada ładną, twardą okładkę, a także ilustracje z portretami bohaterek. Miłośnicy czytników mogą nabyć wersję elektroniczną.


Tytuł: ,,Bajki, które zdarzyły się naprawdę"
Autorka: Anna Moczulska
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: Kraków 2015
Liczba stron: 238

















piątek, 13 listopada 2015

Suffragium - znaczy prawo głosu

Ostatnio wybrałam się do kina na film ,,Sufrażystka" w reżyserii Sarah Gavron.  Co ciekawe w dużym multipleksie film wyświetlany przy praktycznie pustej sali, naliczyłam ok. 8 osób. Moim zdaniem film był bardzo dobry, więc skąd ten brak zainteresowania? Rozumiem, że na ekranie nie było takich atrakcji jak w filmach akcji, ale czy naprawdę kobiety nie są zainteresowane historią uzyskania przez nie pełni praw obywatelskich. Czyżby tak mało osób obchodziła ich własna historia?

Plakat filmu ,,Sufrażystka"              źródło: filmweb.pl

Film ,,Sufrażystka" opowiada historię kobiet walczących o prawa wyborcze w Wielkiej Brytanii. Jest to historia oparta częściowo na faktach historycznych. Akcja rozgrywa się w Londynie w 1912 roku. Główna bohaterka Maud Watts (Carey Mulligan), pracuje w pralni. Wyniszczająca praca ponad siły, niebezpieczeństwo utraty zdrowia w wypadku, molestowanie seksualne. To codzienność jej i wielu innych kobiet z końca XIX w. i początku XX w.

Główna bohaterka pracująca w pralni              źródło: youtube.com
Główna bohaterka ma męża oraz syna, żyje z dnia na dzień w przekonaniu o niezmienności losu jaki przypadł jej w udziale. Pewnego dnia wracając z pracy widzi kobiety rzucające w szybę kamieniami i krzyczące ,,Prawo wyborcze dla kobiet". Poprzez koleżankę z pracy Violet Miller (Anne-Marie Duff) stopniowo poznaje działalność sufrażystek  ich walkę o prawa wyborcze.  Słowo ,,sufrażystka" pochodzi od łacińskiego suffragium oznaczającego ,,prawo głosu".

Zdjęcie z filmu                  źródło: filmweb.pl

Walka o swoje prawa nie jest łatwa. Prasa kontrolowana przez rząd pisze oczerniające działaczki artykuły. Są wyszydzane przez znajomych i mężów. Ich motto to: ,,Nie słowa, a czyny". Choć tracą rodziny, wolność, są bite i poniżane, jednak nie tracą nadziei. Ich przywódczynią jest Emmeline Pankhurst (Meryl Streep), która zachęca kobiety do walki, aby nigdy się nie poddawały, żeby ich córki mogły być równe swoim braciom. Rola Meryl Streep jest jedynie małym epizodem, ale sama postać Pankhurst jest obecna przez cały film jako symbol walki o prawo wyborcze.
W filmie bardzo podobała mi się przemiana Maud, która stopniowo uświadamia sobie, że tak naprawdę nie posiada tej najważniejszej rzeczy: prawdziwej wolności.  
Zrobiła też na mnie wrażenie postać Edith Ellyn w wykonaniu Heleny Bonham Carter, jednej z moich ulubionych aktorek, która widząc beznadziejność sytuacji, zaczyna wierzyć w coraz bardziej skrajne rozwiązania. 


Filmowa pani Pankhurst przemawiająca do sufrażystek           źródło: dailymail.co.uk





Film polecam ze względu na historię, którą opowiada oraz ze względu na bardzo dobrą grę aktorską, która sprawia, że filmowe postaci są naprawdę wiarygodne.

Oto parę faktów z ,,kobiecej'' historii.

W Anglii

Kiedy weszli do pokoju, żeby powiedzieć mi dobranoc, udawałam, że śpię. Tata pochylił się nade mną i szepną smutno: ,,Jaka szkoda, że nie jesteś chłopcem!".*


Tą sceną ze swojego dzieciństwa Emmeline Pankhurst pamiętała do końca życia. To ona była jedną z kobiet, które założyły ruch brytyjskich sufrażystek. Swoją działalność kontynuowała wraz z córkami Sylvią i Christabel, walcząc o prawa wyborcze kobiet. Na początku organizowały spotkania, pisały do gazet. Niestety nie przyniosło to efektów. Zaczęły więc wychodzić na ulicę, krzyczeć i domagać się swoich prawa. Ich manifestacje zwróciły uwagę, w Anglii zaczęto się zastanawiać na prawem wyborczym dla kobiet. Trzeba przyznać, że Emmeline miała dużo szczęścia, gdyż jej mąż popierał jej działania i sam jako prawnik popierała dążenia kobiet do uzyskania praw wyborczych.

 Prawdziwa Emmeline Pankhurst
źródło: en.wikipedia.org

Sufrażystki były wielokrotnie w parlamencie, ale nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. Kiedy manifestowały na ulicach były bite i wtrącane do więzienia. W więzieniach organizowały strajki głodowe, więc karmiono je siłą przez gumowe rurki. Jak wyglądało takie karmienie możemy zobaczyć na filmie. Mimo tak złego traktowania, coraz więcej kobiet wstępowało do szeregów sufrażystek.

Sufrażstki: Annie Kenney i Christabel Pankhurst
źródło: en.wikipedia.org
  
W 1914 roku wybuchła wojna, w której udział wzięli mężczyźni. Pod ich nieobecność wszystkie obowiązki przejęły kobiety. Okazało się, że wcale nie są takie bezradne i głupiutkie jak wszyscy sądzili. W wielu sytuacjach umieją sobie świetnie poradzić. W końcu w 1918 roku kobiety w Anglii uzyskały prawa wyborcze, ale w ograniczonym zakresie. Zostało im w pełni przyznane dopiero w roku 1928.


W Polsce


Polskie Sufrażystki w Krakwie w Dzień Kobiet 1911 roku             źródło: pl.wikipedia.org


W czasie zaborów Polska utraciła niepodległość, więc głównym celem kobiet było rozpowszechnianie postawy patriotycznej. Uczyły polskiej historii, szerzyły polską kulturę i literaturę. Oprócz tego walczyły też o własne prawa do edukacji oraz pracy zawodowej. Podczas zaborów polskie kobiety robiły to w tajnych organizacjach. Na spotkaniach rozmawiały o tym co dzieje się w kraju oraz o tym jak mogłaby zmienić się ich sytuacja. Ważną postacią dla walczących o swoje prawa polskich kobiet w wieku XIX była Eliza Orzeszkowa, która w 1870 roku opublikowała książkę ,,Kilka słów o kobietach".  Oto słowa pisarki: ,,W tym jest klucz otwierający tajemnicę wyrazu: emancypacja kobiet. Nie od urojonej tyranii mężczyzn, nie od świętych i przynoszących szczęście obowiązków rodzinnego życia, nie od przyzwoitości i prostoty — ale od słabości fizycznej bardziej narzuconej niż od natury wziętej, od braku sił moralnych na samoistne i logiczne życie, od klątwy wiecznego niemowlęctwa i anielstwa, od wypatrywania z cudzej ręki kawałka powszedniego chleba, od wiecznego zamykania przed nimi dróg poważnej i użytecznej pracy, mają i winny emancypować się kobiety.'' Pełny tekst książki znajdziecie na Wolnych Lekturach tutaj.


2



Eliza Orzeszkowa                   źródło: culture.pl

Na początku  XX w. na ziemiach polskich działało ok. 20 różnych organizacji kobiecych. W  1917 roku odbył się ogólnopolski Zjazd Kobiet, aby wywalczyć dla nich prawa. W roku 28 listopada 1918 roku, dekretem Józefa Piłsudskiego, kobiety w Polsce otrzymały prawa wyborcze.


*Cytat pochodzi z książki ,,Mała książeczka o feminizmie" autorstwa Sassy Buregren.

sobota, 13 czerwca 2015

Dziewczyna z teleskopem


Ostatnio byłam po raz kolejny na wykładach w Planetarium przy Centrum Nauki Kopernik. Najnowszy wykład dotyczył teleskopów, a konkretnie właśnie powstającego Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu Europejskiego (European Extremely Large Telescope), w skrócie E-ELT. Nazwa niezbyt lotna, ale urządzenie powstające na pustyni Atacama będzie największe na świecie. Większy od teleskopów amerykańskich, co dla nas Europejczyków może być powodem do dumy. Polska od października 2014  roku jest członkiem Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO).
Tak będzie wyglądał nasz europejski teleskop. Źródło: http://pl.wikipedia.org/

Cała ta sprawa z teleskopami przypomniała mi, że kiedyś natknęłam się na ciekawą historię pewnej amerykańskiej dziewczyny.
Maria Mitchell urodziła się na wyspie  Nantucket, 1 sierpnia 1818 roku, w rodzinie Kwakrów. Była trzecim dzieckiem Lidii Coleman i Wiliama Mitchella. Od najmłodszych lat fascynowała ją nauka. Jej ojciec był odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa wielorybnikom, sprawdzał chronometry i inne przyrządy na pokładach statków. Małą Marię bardzo interesowała praca ojca, dlatego już kiedy miała 12 lat stała się jego oficjalnym pomocnikiem. Jako trzynastolatka wraz z rodziną zaobserwowała zaćmienie Słońca, policzyła ile czasu trwało i na tej podstawie obliczyła na jakiej długości geograficznej znajduje się jej dom.

Wiliam Mitchell był również nauczycielem. Najpierw jego dzieci uczęszczały do publicznej szkoły, w której pracował. Później założył własną, prywatną gdzie zaczęła uczęszczać spora gromadka potomstwa. Na dodatek matka Marii była bibliotekarką, dzięki temu dziewczynka mogła poświęcić na zgłębianie wiedzy z książek całe dzieciństwo.
Młoda panienka Mitchell niezwykle uzdolniona, dzięki swym talentom w dziedzinach matematyki i astronomii znalazła innych mentorów i nauczycieli. Dostrzegli jej talent. Jeden dał jej 100 dolarów na zakup potrzebnych do nauki książek, inny pomógł jej zdobyć teleskop!
Pokochała edukacje i w wieku szesnastu lat została asystentką nauczyciela w szkole swojego ojca. Później objęła posadę bibliotekarki w rodzinnej miejscowości. Biblioteka działała w określonych godzinach, dlatego Maria miała dużo czasu aby się dokształcać m.in:. w dziedzinie fizyki. Wkrótce rodzina Mitchell przeprowadziła się do centrum miasta.
Każdej nocy Maria wchodziła na dach Banku Narodowego, aby obserwować niebo. Pierwszego października 1847 roku opuściła rodzinne przyjęcie, żeby móc spędzić wieczór z teleskopem. Na pewno nie spodziewała się, że to zmieni jej życie. Tej nocy zobaczyła na niebie obiekt, którego nie widziała wcześniej, ale podejrzewała czym może być. Pobiegła do ojca powiedzieć, że zaobserwowała kometę. William Mitchell napisał do swojego przyjaciela, dyrektora obserwatorium Uniwersytetu Harvard o prawdopodobnym odkryciu swojej córki. Odpisał mu prezes uczelni, informując że Maria może się starać o złoty medal od króla Danii. Fryderyk VI obiecał taką nagrodę pierwszej osobie, która zaobserwuje nową kometę przez teleskop. Po ponad roku starań Maria dostała w swoje ręce cenny złoty medal.
Dzięki swojemu odkryciu została pierwszą kobietą- członkiem American Academy of Arts and Science. Jej ojciec już wcześniej stał się jej członkiem. Teraz panna Mitchell była znanym astronomem.
Największym marzeniem Marii było zwiedzenie Europy. Latami odkładała swoją skromną pensję na ten cel. Zatrudniła się nawet jako opiekunka córki pewnego bankiera by móc wybrać się razem z nią w podróż. Odwiedziła obserwatoria w Anglii, Francji, Włoszech. Udało jej się nawet uzyskać zgodę na odwiedzenie Watykańskiego Obserwatorium. Co nie było takie proste, gdyż była kobietą. Ojciec Angelo Secchi, który tam pracował był pionierem w dziedzinie fotografowania ciał niebieskich.
Latem 1858 roku wróciła do Nantucket. W 1861 roku zmarła matka Marii. Po tym zdarzeniu przeprowadziła się z ojcem do Lynn.
Los jednak się do niej uśmiechnął, już po czterech latach w 1865 roku została pierwszym profesorem astronomii w Vassar Collage. Uczelnię tę  założył Matthew Vassar w 1861 roku, jako collage dla kobiet, aby mogły kontynuować edukację. Była to jedna z pierwszych szkół dla kobiet, które nie mogły studiować razem z mężczyznami. Matthew Vassar zachwycił się osiągnięciami Marii, uznał że powinna być wzorem dla jego uczennic. Panna Mitchell została pierwszym profesorem poproszonym o prace w Vassar Collage. Po oficjalnym otwarciu w 1865 zamieszkała wraz z ojcem w uczelnianym obserwatorium.

Maria i jej ojciec. Źródło: http://digitallibrary.vassar.edu/
Dla studentek Maria nie była tylko nauczycielką. ale też mentorką i wzorem do naśladowania. Edukacja dziewcząt zawsze była dla niej tematem ważnym. Gdy w 1873 odwiedziła Sankt Petersburg, była poruszona tym jak wiele dziewcząt ma tam dostęp do edukacji w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych.

Maria i  jej klasa astronomii w 1866 roku. Źródło: http://digitallibrary.vassar.edu/
Maria do 1888 roku pracowała w Vassar Collage. Choroba zmusiła ją do odejścia mimo próśb studentek. Wróciła do Lynn by zamieszkać w domu siostry, rok później zmarła. Została pochowana na cmentarzu w Nantucket obok rodziców.
Od roku 1902 w Nantucket istnieje stowarzyszenie imienia Marii Mitchell (Maria Mitchell Association), które zajmuje się propagowaniem nauki i spuścizny po pierwszej amerykańskiej zawodowej astronomce. Stowarzyszenie prowadzi obserwatorium jej imienia.  Na cześć Marii nazwano krater na księżycu, planetoidę i amerykański okręt wojenny.

sobota, 6 czerwca 2015

Marysieńka- początki kariery

Czteroletnia Maria Kazimiera d'Arquien znana jako królowa Marysieńka przyjechała do Polski w towarzystwie przyszłej królowej, Marii Gonzagi w 1645 roku. Ta przywiozła ze sobą kilka pięknych córek francuskiej arystokracji i za cele powzięła sobie dobrze wydać je za mąż. Miało to jej pomóc w realizacji politycznych planów.Dlatego Marysieńka musiała nauczyć się światowej ogłady.  Szybko zasłynęła ze swej urody, pięknych czarnych oczu i stała się ulubienicą Marii Gonzagi oraz jej całego otoczenia. Na kilka lat wróciła do Francji, aby u zakonnic pobrać odpowiednie nauki.


Piękna Maria Kazimiera, czyli słynna Marysieńka

W 1655 roku 26 letni Jan Sobieski po raz pierwszy ujrzał najpiękniejszą z królewskich dworek i właśnie wtedy się w niej zakochał. Maria Kazimiera miała 14 lat, urocza dziewczyna o czarującym spojrzeniu zachwycała każdego kogo spotkała.
Ulubienica dworu i królowej była w odpowiednim wieku do małżeństwa. Niestety Sobieski ze swoją ówczesną pozycją nie mógł liczyć na podbicie serca oczka w głowie samej Marii Gonzagi. Jego majątkiem zarządzała matka, która podejrzliwie spoglądała na wszystko i wszystkich spoza granic swej ojczyzny.
Oczywiście taka piękność jak Maria Kazimiera nie mogła mieć tylko jednego adoratora. Na nieszczęście Jana Sobieskiego duże czarne oczy Marysieńki zauroczyły także innego młodzieńca. Ten kawaler wydał się królowej idealnym partnerem dla swojej pupilki. Był to Jan Sobiepan Zamoyski, jeden z najbogatszych arystokratów w Polsce. Urodziwa Francuzka podbiła jego serce do tego stopnia, że obiecał wypłacać wybrance kilka tysięcy talarów rocznie. Zdecydowanie właśnie to musiała przekonać królową, bo ten zamożny szlachcic wyróżniał się nie tylko majątkiem...
Dzień ślubu ukochanej Marysieńki w końcu nadszedł. Siedemnastoletnia Maria 6 marca 1658 roku stanęła przed ołtarzem razem z trzydziestodwuletnim Janem Zamoyskim. Z tej okazji odbył się bal, na którym państwo młodzi byli proszeni do tańca przez króla i królową.

,,Kochana buzia" Jana Sobiepana Zamoyskiego
Małżonek nie okazał się być szarmanckim rycerzem jak z bajki.  Nie tylko wygląd nie był jednym z jego przymiotów. Życie Marii Kazimiery nie wyglądało wcale tak jak Zamoyski przyrzekał królowej. Już sama jego przeszłość nie była zbyt pochlebna. Sobiepan założył w Zamościu harem, w którym zatrudniał wiejskie dziewczyny, ubogie szlachcianki, ale też  ,,profesjonalistki''. Jeszcze przed ślubem dziewczęta trzeba było usunąć. Z tej okazji Jan Andrzej Morsztyn napisał nawet swawolny wierszyk:

,,Paszport kurwom z Zamościa"
Zośka z Zamościa, Baśka z Turobina,
Jewka z Zwierzyńca, z Krzeszowa Maryna,
Te cztery kurwy, z piątą panią starą,
Pod dobrą idą na wędrówkę wiarą.
Służyły wiernie, póki pański długi
Kuś potrzebował ich pilnej posługi;
Teraz, że z ślubną związki zwarte żoną,
Precz ich zapewne od dworu wyżoną.
Powracają się (niech wie każdy, komu
wiedzieć należy) z odprawą do domu,
Przetoż niech im nikt drogi nie kazi,
Lecz darmo, jako luźne kurwy, łazi.

Swawolny tryb życia sprawił, iż Jan Zamoyski cierpiał na chorobę weneryczną, dlatego rzadko odwiedzał żonę w alkowie, a małżeństwo skonsumowano dopiero miesiąc po ślubie. Zaraził też Marysieńkę, przez co później jako żona Sobieskiego  musiała wyjechać leczyć się do Francji.
Wstydliwa choroba spowodowała, że piękna Maria Kazimiera nie mogła spełnić się jako matka. Z Zamoyskim była w ciąży kilka razy, jednak zawsze kończyło się to poronieniem, albo śmiercią dzieci niedługo po urodzeniu. Ich najstarsza córka dożyła tylko dwóch lat.
Co do obiecanych pieniędzy, to nie było tak jak zapewniał przed ślubem. Zamoyski okazał się być rozrzutnikiem, szastającym na lewo i prawo swoim majątkiem. Popadł w długi, a Marysieńka musiała zaciągać pożyczki. Dochodziło do tego, że błagała męża listownie o pieniądze. Pod nieobecność męża próbowała zarządzać majątkiem, ale z początku służba nie chciała jej słuchać. Napisała o tym w liście do skarbowego zamojskiego, pana Wacławowicza:

,,Czyli ja nie pani, że mię dzieckują sobie? Co rozkażę, to na spak czynią! Czemu tak nie czynią, jak przy Jegomości? Co to ich rozkazałam baryłkę wina przysłać, a oni garcami posyłają - a ja się będę musiała wstydzić, kiedy kto przyjedzie."

Żona domyśliła się, że Sobiepan nie jest jej wierny. Pomimo to starała się być kochającą żoną i czule do niego pisała:

,,Nie umiem się powstrzymać i muszę Wci napisać, że Wci kochaną buzię w imaginacji milion razy całuję, ogromnie niecierpliwa, że nie mogę tego zrobić w rzeczy samej."

Jednak on nie poświęcał jej wiele czasu i często wyjeżdżał na kilka długich miesięcy. Maria Kazimiera nudziła się monotonnym życiem bez wielu rozrywek i męża. Wtedy do akcji mógł ponownie wkroczyć Jan Sobieski.

Plan Zamościa z czasów Marysieńki                             źródło: historic-cities.huji.ac.il
Informacje pochodzą z książki: Maria Kazimiera d'Arquien de la Grange ,,Listy do Jana Sobieskiego" wydawnictwa Czytelnik z 1966 roku.