Pokazywanie postów oznaczonych etykietą średniowiecze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą średniowiecze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lutego 2016

Dziewczyna z hipodromu



Dzisiaj walentynki, więc wszystkim zakochanym i nie tylko życzę wszystkiego najlepszego. Dzień św. Walentego to święto miłości, dlatego dzisiejszy post będzie o kobiecie, która dzięki miłości zyskała władzę i na zawsze zapisała się w ludzkiej pamięci. Dzieje dziewczyny, która pokonała bariery społeczne, dawne zwyczaje i przeciwności. Oto historia cesarskiej pary, Justyniana i Teodory.

Teodora urodziła się około 500 roku. Wywodziła się z nizin społecznych. Jej ojciec był niedźwiednikiem, a matka tancerką cyrkową. Takie pochodzenie z pewnością nie wróżyło tak olśniewającej kariery. Mieszkała z rodzicami i dwiema siostrami w Konstantynopolu koło teatru na hipodromie.

Rekonstrukcja hipodromu i wyścigu rydwanów, który się na nim odbywał.

Jej historia rozpoczyna się wraz ze śmiercią ojca, który pozostawia małe dziewczynki i żonę bez środków do życia. Jednak matka nie poddaje się tak łatwo i chce ocalić siebie oraz córki. Razem z dziećmi poszła do teatru na hipodromie i w przewie pomiędzy wyścigami rydwanów poprosiła samego cesarza, aby zapłacił za ich utrzymanie, dzięki czemu mogłyby zostać w starym mieszkaniu.
Sześcioletnia Teodora dorastała na hipodromie, który nie był miejscem jedynie wyścigów rydwanów.
W przerwach na scenę wychodzili tancerze i inni artyści dający pokazy bogatej publiczności. Teodora także występowała, choć pokazy pantomimy często zahaczały o erotykę, choć naszej bohaterce to nie przeszkadzało. Była bardzo ładna, więc szybko stała się popularna. Wyprowadziła się z domu matki i jako droga kurtyzana wynajęła sobie apartament, a później pałac. W wieku dwudziestu lat przestała występować i zamieszkała z bogatym urzędnikiem, z którym później wyjechała do Afryki. Ten związek nie skończył się dla niej szczęśliwie, gdyż możny ,,sponsor'' ją opuścił i została bez środków do życia. Była żebraczką bez pieniędzy, na szczęście los znów się do niej uśmiechnął, oto została uratowana przez mnichów. Nauczyli ją tkactwa, dzięki czemu mogła zarobić na życie, przeżyła nawrócenie. Zebrała pieniądze, wróciła do Konstantynopola, gdzie wynajęła mieszkanie.
Tu rozpoczyna się kolejny rozdział tej historii. Teodora poznaje cesarza Justyniana, który zakochuje się w niej bez pamięci. I tak oto dziewczyna z nizin społecznych zostaje cesarzową. Teraz to ona siedzi w loży cesarskiej, przed którą wcześniej razem z matką musiała błagać o litość. Teodora nie była po prostu żoną cesarza, była władczynią państwa.  Władała nie tylko państwem, ale i Justynianem. Wszystkie dokumenty podpisywała razem z nim. Sam cesarz mówił, że decyzje podejmuje za radą małżonki.

Cesarz Justynian                                 źródło:pl.wikipedia.org           
Teodora była inteligenta, praktyczna oraz wykształcona, ale także bezwzględna. Wymagała posłuszeństwa, bano się jej bardziej od Justyniana. Po cichu usuwała swoich przeciwników i wszędzie węszyła spisek.
Jean Joseph Benjamin Constant, ,,Cesarzowa Teodora"
źródło: wikimedia.org


Cesarz wydawał pieniądze na wojny i budowle, więc ludzie zaczęli się buntować. Wybuchły zamieszki. Wściekli obywatele niszczyli Konstantynopol, na hipodromie wybrali własnego cesarza i zaczęli atakować pałac Justyniana i Teodory. Cesarz chciał uciekać wraz z doradcami, jednak Teodora postanowiła zostać i zrobić z buntownikami porządek. Kazała wojsku zablokować wszystkie wyjścia z hipodromu i zabić wszystkich ludzi znajdujących się w środku. Jej plan się udał. Zabito ok. 30 000 osób. Bunt stłumiono, Justynian pozostał cesarzem, a jego szacunek dla żony stał się jeszcze większy. Teodora będąc u władzy zapomniała o naukach mnichów. Rządziła krwawo, wiele wydawała na stroje, dwór, jedzenie, a zakochany Justynian nie żałował jej pieniędzy.

Teodora i jej dwór                                    źródło:pl.wikipedia.org





Jednak nikt nie jest nieśmiertelny i 29 czerwca 548 roku Teodora zmarła na raka. Cesarska para miała tylko jedno dziecko, które wcześnie zmarło. Justynian po śmierci ukochanej był zrozpaczony, na tronie zasiadał jeszcze 17 lat.
I tak oto kończy się historia Teodory, dziewczyny z ludu która została cesarzową. Dzięki niezwykłej urodzie i inteligencji zdobyła władzę i niezależność. A zakochany cesarz być może nigdy nie osiągnął by tak wiele gdyby nie jego małżonka, dar od Boga jak ją nazywał, ponieważ Teodora oznacza Boży dar.

niedziela, 1 listopada 2015

Dolnośląska bazylika niczym florencka katedra

Florencja to niezwykłe miasto, jedno z moich ulubionych. Tam narodził się renesans, działały największe umysły tej epoki, np. Leonardo da Vinci, Michał Anioł. Symbolem Florencji jest Katedra Santa Maria del Fiore (Matki Boskiej Kwietnej). Ta budowla robi niesamowite wrażenie, szczególnie gdy patrzymy na panoramę miasta. Moim zdaniem ten widok najtrafniej określiła Bożena Fabiani w swoich ,,Gawędach o sztucę": ,,Wielki wieloryb wśród setek malutkich rybek".

Panorama Florencji z katedrą.       źródło:ramblingsofaparttimeitalian.files.wordpress.com

Jak wiecie, część tegorocznych wakacji spędziłam na Dolnym Śląsku. Pewnego dnia jadąc samochodem po drodze mijaliśmy miasto Strzegom, którego nie sposób było nie zauważyć, jego panorama wśród pól przyciągała wzrok. Całe to wrażenie było spowodowane przez Bazylikę mniejszą, która właśnie niczym wspomniany wieloryb unosi się nad miastem.
Bazylika mniejsza to tytuł honorowy nadawany kościołom przez papieża za ich szczególną wartość. W tym przypadku to rzeczywiści tylko tytuł, bo naprawdę budowla jest ogromna. Tak ogromna, że bardzo wyróżnia się na tle niedużych domów Strzegomia. Dla mnie ten widok od pierwszego spojrzenia przywodził skojarzenie z  Florencją i czasami gotyckich katedr.

Bazylika mniejsza w Strzegomiu, źródło: archiwum własne
Bazylika mniejsza w Strzegomiu, źródło: archiwum własne

Kościół pod wezwaniem św. Apostołów Piotra i Pawła - Bazylika mniejsza to pełna nazwa tej gotyckiej budowli. Jej budowa rozpoczęła się w 1253 roku, dzięki rycerskiemu zakonowi joannitów, z funduszy książąt świdnickich oraz mieszczaństwa. Została wzniesiona w całości z kamienia. Ukończono ją na przełomie XIV i XV wieku.
Ok. 1540 roku kościół przeszedł w ręce ewangelików, choć już wcześniej odbywały się w nim kazania luterańskie. Katolicy chcieli odzyskać kościół, co udało im się na krótko, ale w 1637 roku budowla ponownie należała do protestantów. Ludność katolicka była mniejszością, więc mogła odprawiać nabożeństwa tylko w zakrystii. W tych warunkach o prawo patronatu nad kościołem upomnieli się joannici. Powołali się na średniowieczne akty nadania i wygrali proces sądowy. W 1658 roku joannici przekazali duszpasterstwo w kościele karmelitom. Jak bogate i zamożne musiały to być tereny, skoro wystawiły tak okazałą budowlę.

Jedno z wejść do kościoła, źródło: archiwum własne

Jak już wspomniałam kościół jest naprawdę ogromny, nawa główna ma wysokość 26,2 metrów, długości 76 metrów, a szerokości 26,6 metrów. Nad jednym z wejść wita nas piękny średniowieczny tympanon przedstawiający sceny z życia św. Pawła. Jak w komiksie możemy prześledzić sceny z życia świętego. Mnie podoba się upadek z konia w scenie nawrócenia.

Tympanon ze scenami z życia św. Pawła, źródło fotografii: wikipedia.org

Zdobienia i wyposażenie kościoła są najwyższej próby artystycznej w skali regionu. Gdy tam przyjechałam i weszłam do środka, zobaczyłam wspaniałe gotyckie wnętrze. Jest to piękny przykład architektury. Szkoda, że wiele z wspaniałości tej budowli nie przetrwało do dziś Zachowały się do dziś resztki średniowiecznych polichromii.

Wnętrze bazyliki, źródło fotografii: skyscrapercity.com

Wnętrze kościoła*

Herby fundatorów na sklepieniu. źródło: archiwum własne

W wolnej chwili warto wybrać się na Dolny Śląsk, zobaczyć Strzegom i Bazylikę. Żadne zdjęcie nie odda wrażeń jakie następują po wejściu do środka, trzeba to przeżyć samemu.
Mijając Strzegom zatrzymajcie się na poboczu i popatrzcie na tak niezwykły widok, który od setek lat przyciąga wzrok podróżnych

Bazylika, źródło: archiwum własne


* Zdjęcie pochodzi z książki ,,Gotyckie zabytki Strzegomia" pod redakcją księdza Marka Babuśki, kustosza bazyliki w Strzegomiu.
Okładka książki

niedziela, 28 czerwca 2015

Dzięki Panie Gutenberg!

W końcu nastały te długo oczekiwane dni wakacji. W sumie niezbyt upalne, ale upragnione. Możemy je wykorzystać na wiele różnych sposobów. Ja na przykład proponuje zwiedzanie. W tym roku moim celem będzie Dolny Śląsk i województwo Świętokrzyskie.
Ale na razie jeszcze nigdzie nie wyjechałam, więc wakacje zaczęłam wizytą w moim lokalnym antykwariacie. Jak to często w takich miejscach się zdarza, kupiłam książki. Konkretnie dwa polsko-niemieckie słowniki, a raczej słowniczki, bo obydwa mieszczą się na dłoni. Pochodzą z lat trzydziestych lub dwudziestych ubiegłego wieku, z serii minisłowników ,,Liliputów" wydanej przez niemieckie wydawnictwo Schmidt & Günther. Patrząc na te stare, prawie stuletnie książeczki, zastanawiam się do kogo wcześniej należały. Urzekła mnie ich tajemnica. Może skorzystał z nich kiedyś jakiś uczeń lub uczennica? Może przydały się w czasie okupacji? Czy uratowały komuś życie? Ile osób używało ich przez prawie sto lat?

Moje słowniczki ,,Liliputy"
Jak powszechnie wiadomo w wakacje można też poczytać. Tyle wolnego czasu, który dobrze poświęcić na zanurzenie się w lekturze [oczywiście nie tylko słowników ;)]. Jedni wolą książki papierowe, inni elektronicznie.  Dzisiaj istnieje wiele nowoczesnych sposobów czytania książek. Może nam się wydawać, że takie czytelnicze urozmaicenia nadeszły dopiero w XXI wieku. Jednak innowacyjne sposoby pomagające zgłębiać treści lektur były wymyślane już w średniowieczu. Oto jeden z przykładów wykorzystania ówczesnej ,,czytelniczej nowoczesnej techniki".
I jak to zazwyczaj bywa, jeden czyta (w tym przypadku wykorzystując książkową karuzele), a drugi odpoczywa ;)
Karuzela książkowa była takim fajnym średniowiecznym gadżetem. Dzięki takiemu urządzeniu czytelnik mógł zgłębiać kilka książek jednocześnie, wystarczyło powoli pokręcić taką karuzelą. Co ze względu na duży rozmiar i wagę lektur było sporym udogodnieniem. Ciekawy sposób. Choć patrząc na tamte czasy można stwierdzić, że już sama kosztowna książka była luksusowym gadżetem. W końcu tak niewiele osób było na nią stać, a jeszcze mniej umiało czytać. Właśnie dla nie umiejących czytać posiadanie książki było posiadaniem gadżetu.
Może i innowacyjne techniki pomagały w czytaniu, ale do nowoczesnego procesu tworzenia książek trzeba było jeszcze poczekać. Tutaj wciąż potrzebni byli mnisi, którzy w pocie czoła przepisywali opasłe tomiszcza. Dlatego to co dziś możemy kupić czasem nawet za kilka złotych, setki lat temu było tak kosztowne i cenne. Książka była klejnotem.

Wtedy pojawił się Jan Gutenberg założył w 1448 drukarnię w Moguncji i wszystko się zaczęło na dobre. Reformacja, edukacja, postęp to wszystko sprawka Mistrza Jana.*

Prasa Gutenberga

* W Polsce możemy zobaczyć oryginalną Biblię Gutenberga w Muzeum Diecezjalnym w Pelplinie.


niedziela, 19 kwietnia 2015

Rodzinne ,,Inwestycje''- część pierwsza

,,Małżeństwo to absurdalna instytucja, sprzedają cię jako piętnastoletnie dziecko i składasz przysięgę, której nie rozumiesz i której żałujesz przez następne trzydzieści lat, a z której nikt cię już nigdy nie zwolni".
To słowa słynnej cesarzowej Sisi, która uważała swój związek za bardzo nieudany. W rzeczywistości  mogła jednak mówić  szczęściu, podobnie jak nasza królowa Jadwiga, która zaczęła rąbać drzwi siekierą na wieść, że ma poślubić Jagiełłę. Ich mężowie w chwili ślubu nie mieli jeszcze trzydziestki. Inne dziewczęta miały zdecydowanie więcej pecha.

,,Niedobrane małżeństwo'' Wasylij Pukriew 1862, Trietiakowska Galeria

Cofnijmy się w czasie o kilka stuleci do początku dynastii Habsburgów. Mamy rok 1284, król Rudolf Habsburg wstępuje w ponowny związek małżeński z Izabelą (Agnieszką) Burgundzką. On ma lat sześćdziesiąt sześć, ona niecałe czternaście i jest tylko o rok starsza od jego najmłodszej córki. Agnieszka raczej nie była szczęśliwą żoną. Pewnie często myślała o nim jak o ,,wstrętnym staruchu", któremu musi urodzić dzieci. Co jej się z resztą nie udało. Szczególnie, że nie należał do atrakcyjnych, już wcześniej jego wygląd spotykał się z niezbyt pochlebnymi opiniami. ,,Był mężczyzną wysokim, mierzył siedem stóp wzrostu, był chudy, miał małą głowę, bladą twarz z długim nosem i rzadkie włosy". To opis pewnego dominikanina, pochodzący z czasów, kiedy Rudolf miał dwadzieścia parę lat. Wiek raczej nie dodał mu urody. W niczym chyba nie przypominał pięknego rycerza z pieśni trubadurów i minnesingerów. Na szczęście królowej stary mąż zmarł już siedem lat po ślubie. Nie czuła wielkiej rozpaczy i tęsknoty, bo rok później wróciła do Burgundii, gdzie ponownie wyszła za mąż za swojego rówieśnika Piotra de Chambly, o zachęcającym przydomku ,,Młodszy''.

Papież Aleksander VI (Rodrigo Borgia) miał sporą gromadkę nieślubnych dzieci, najsłynniejsze to Lukrecja i Cesare. Trzeba pamiętać, że w renesansie nie było to specjalnie gorszące. Dzieci z nieprawego łoża często otrzymywały spore sumy i tak samo jak te ślubne odgrywały dużą rolę w polityce. Ich matką była kochanka Rodriga  Vanozza Cattanei, byli razem dwadzieścia lat lat.
Jego drugą kochanką została Giulia Farnese. Pewnie była z nim z powodu pieniędzy, mogła przecież mieszkać w licznych papieskich pałacach i opływać w luksusy. Przy okazji zapewne mogła opływać w luksusy także jej rodzina, która z pewnością dążyła do tego związku bardziej niż Giulia.  W końcu dzięki temu romansowi rozpoczęła się kariera jednego z jej braci, znanego szerzej pod papieskim imieniem Pawła III. ,,Inwestycja'' się zatem rodzinie opłaciła.
Rodrigo Borgia był od Giulii o 44 lata starszy, w chwili poznania ona miała lat szesnaście, a on sześćdziesiąt. Lukrecja Borgia była od niej o pięć lat młodsza.
Giulia, kochanka papieża miała męża, ale praktycznie go nie widywała, gdyż mieszkała razem z papieżem i jego dziećmi.
Pewnego razu z powodu epidemii Lukrecja z mężem oraz Giulią wyjechali razem z Rzymu. Obydwie panie się przyjaźniły, więc nie będąc obserwowane przez Aleksandra zaczęły się razem świetnie bawić. Oczywiście w listach zapewniały, że bez niego nie mogą poczuć się szczęśliwe. Po kilku miesiącach Giulia została wezwana do rodzinnego domu przez umierającego brata. Przypadkiem niedaleko od tego miejsca przebywał jej mąż, którego marzeniem był powrót marnotrawnej żony. Małżonek wysłał prośbę by do niego przyjechała. Aleksander VI dowiedziawszy się o tym, zażądał natychmiastowego powrotu kochanki do Rzymu. Gdy Giulia nadto zwlekała, zagroził jej ekskomuniką. Jakże szczere uczucie musiało ich łączyć!
Portret Aleksandra VI

Atrakcyjność Aleksandra VI pozwalają nam dziś ocenić jego portrety. Ciacho... na pewno zjadł nie jedno.

wtorek, 14 kwietnia 2015

O różnych dziwnych stworach

W średniowieczu zwierzęta postrzegano w zupełnie inny sposób niż dzisiaj. Świat przyrody miał być przykładem postępowania dla wzorowego chrześcijanina. Bóg stworzył zwierzęta by pouczały ludzi o jego wartościach. Opisy ich zwyczajów i zachowań znacznie różniły się od tych, które znamy z książek przyrodniczych. Powstały średniowieczne bestiariusze będące czymś w stylu dzieł naukowych. Opisywały i komentowały życie zwierząt oraz baśniowych stworów.
Lwy z Bestiariusza Ashmole'a XIII w. źródło: http://fr.wikipedia.org

Pochodzenie bestiariuszy możemy przypisać tekstowi Phisiologus. Pochodził on najprawdopodobniej z pomiędzy II w. i III w. z Aleksandrii, był napisany w języku greckim. Autor opisywał około 50 stworzeń, wraz z ich alegorycznym znaczeniem chrześcijańskim. Dzieło to stało się bardzo popularne. Było tłumaczone na wiele języków. Wraz z kolejnymi wersjami powiększał się książkowy zwierzyniec. Dodawano nowe opisy zwierząt i różnego rodzaju stworów.
W VII wieku Izydor z Sewilli napisał dzieło Codex etymologiarum. Było to coś w rodzaju pierwszej encyklopedii, której część była poświęcona zwierzętom.
Na podstawie Phisiologusa i dzieła św. Izydora zaczęły powstawać średniowieczne bestiariusze. Były one bogato iluminowane.
Przyjrzyjmy się zatem kilku wybranym stworzeniom powszechnie znanym i lubianym.


Dudek
Według średniowiecznych fizjologów każdy chrześcijanin powinien brać przykład z tego ptaka. Czwarte przykazanie brzmi: ,,Czcij ojca swego i matkę swoją". Tego właśnie ma uczyć człowieka dudek. Kiedy młode widzi, że jego rodzice są już starzy, nie mogą latać i oślepli, wyrywa im stare pióra, smaruje oczy oraz ogrzewa własnym ciałem. Zachowuje się tak dopóki ich ciała nie powrócą do dawnego stanu. Rodzice dziękują dziecku za opiekę, a ono odpowiada, że spłaciło tylko dług wdzięczności. I wy tak czyńcie drogie dzieci!
Fizjolog wspomina jeszcze o dudku kilka rzeczy. Ptak ten zamieszkuje groby, gdzie żywi się ludzkimi ekskrementami i śmierdzącym gnojem (oczywiście jeśli chcecie dalej możecie brać przykład). Miłośnicy mocnych wrażeń mogą posmarować się przed snem krwią dudka i zobaczyć siebie samych opętanych przez demony.

Syrena
Syreny z bestiariusza trochę różnią się od disneyowskiej Arielki. Do pasa mają postać kobiety, a resztę ciała ptaka. Jest też wersja syren z tradycyjnym rybim ogonem oraz grzebieniem i lusterkiem w rękach. Generalnie wszystkie syreny śpiewają tak słodko,wabiąc żeglarzy niemogących się oprzeć tak pięknej muzyce. To sprawia, że nieświadomi zagrożenia ludzie zasypiają. Kiedy już śpią, syreny rozszarpują ich ciała. Oto jak kończą ludzie dbający głównie o przyjemności i dobra materialne, gustujący w tanich widowiskach. To potwierdziło moje przypuszczenia, że programy typu ,,Celebrity Splash''mogą stanowić poważne zagrożenie życia.

Słoń
To bardzo dziwne i ogromne zwierzę posiadające trąbę do atakowania innych stworów. Służy mu ona też do jedzenia oraz picia, ponieważ w inny sposób nie mógłby tego zrobić, gdyż słoń nie ma stawów! Kiedy samica czuje miętę do osobnika przeciwnej płci, szuka rośliny zwanej mandragorą. Po odnalezieniu z podnieceniem wręcza ją samcowi do zjedzenia, wtedy jego też trafia strzała amora i łączy się ze słonicą. Później ona zachodzi w ciążę, a rodzi w wodzie, bo bez stawów nie potrafiłaby podnieść młodego.
Słonie symbolizują Adama i Ewę. Kobieta namawia mężczyznę do grzechu, symbolizowanego przez płód słoni.
Jacob van Maerlant, Der Naturen Bloeme, Flanders ca. 1350. Den Haag, Koninklijke Bibliotheek, KA 16, fol. 54

Pelikan
Te ptaki kochają swoje potomstwo, choć mają też problemy wychowawcze. Pisklęta kiedy podrosną zaczynają dziobać rodziców w głowę. Dorosłym puszczają nerwy, więc zadziobują dzieci na śmierć. Na szczęście ta historia kończy się happy endem, ponieważ trzeciego dnia matka raniąc się otwiera swój bok i spryskuje krwią pisklęta, które ożywają.
Pelikan to symbol Chrystusa, który przez śmierć męczeńską odkupił grzechy ludzkości.

Poliptyk Zwiastowania z Jednorożcem XV w. Muzeum Narodowe w Warszawie
Jednorożec
To stworzenie niesplamione grzechem, nie może zatem pójść do piekła. Jest podobny do kozła, a na czole ma jeden róg. Jest to stworzenie małych rozmiarów, co bierze się z jego pokory. Jak go schwytać? Trzeba przyprowadzić dziewicę do lasu, a kiedy odsłoni swe łono, jednorożec przyjdzie i położy na nim głowę. Tak podobno postępowali myśliwi. Uśpiwszy czujność zwierzęcia chwytali je.
Jednorożec to symbol Chrystusa, który wstąpił w łono dziewicy Maryi.
Czasem pod kościołami można natrafić na plakat w stylu ,,Katoliku uważaj na ten symbol!", na którym jest jednorożec. Od razu widać, że autor nie czytał klasyków, ani nie widział żadnych średniowiecznych figur Maryi lub innych świętych dziewic z jednorożcem. Skoro już wiemy co oznacza  jednorożec, to ,,My little pony" możemy oglądać spokojnie, bez lęku przed wiecznym potępieniem.

Jeżeli  chcecie zapoznać się bliżej ze średniowieczną menażerią polecam książkę  ,,Fizjologi i Aviarium. Średniowieczne traktaty o symbolice zwierząt" wydawnictwa benedyktynów TYNIEC, przełożone i opracowane przez ks. prof. dr hab. Stanisława Kobielusa. To trzy łacińskie traktaty o symbolice zwierząt z równoległym polskim tłumaczeniem.



poniedziałek, 16 marca 2015

Średniowiecze - lektury obowiązkowe

Większości osób epoka średniowiecza zazwyczaj kojarzy się z mrokiem, brudem, ciemnotą i przemocą. Wyobrażamy sobie bogobojnych ludzi i płonące stosy. Postrzegamy te czasy stereotypowo, mówimy ,,średniowiecze" jeżeli coś kojarzy nam się z wyjątkowym zacofaniem. A przecież tak wiele rzeczy zawdzięczamy tej epoce. Oczywiście jak wszystko, więc także średniowiecze miało swoje dobre i złe strony. Prawdę od mitu pomoże oddzielić Jacques Le Goff.

Jak wyglądało średniowiecze? Jak długo trwało? Kim byli ludzie tej epoki?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w książce Jacques'a Le Goff'a ,,O średniowieczu".
Francuski historyk i mediewista stworzył bardzo oryginalną książkę z myślą o młodym czytelniku. Jest napisana w formie dialogu. Na zadawane najważniejsze pytania dotyczące średniowiecza autor odpowiada krótko i ciekawie. Nie nudzi i pokazuje średniowiecze takie, jakie było naprawdę.
Możemy dowiedzieć się, że wtedy powstały akademie, kobiety miały większe prawa niż w późniejszych epokach i oczywiście wielu innych rzeczy! Podczas lektury dowiemy się również, jak wyglądało życie ludzi, biednych i bogatych albo dlaczego budowano katedry.
Średniowiecze miało też swoje mroczne strony, Jacques Le Goff wspomina także o tym. Pisze o okrutnych wyprawach krzyżowych i prześladowaniach heretyków.
Mimo iż książka jest przeznaczona dla dzieci i młodzieży, to niezależnie od wieku warto jest ją mieć w biblioteczce. W przypadku książek ich objętość nie świadczy o wartości zawartych w niej treści. ,,O średniowieczu'' jest krótkie, ale pełne ważnych informacji. Gorąco polecam wielbicielom tej epoki, jak i tym, którzy dotychczas się nią nie interesowali.
Pozycja ta została wydana przez Oficynę Naukową, jako część serii ,,Chcemy wiedzieć". Inne tytuły z tej serii to m.in: ,,O śmierci", ,,O Bogu", ,,O kulturze".

PS  Przepraszam za dość długi brak wpisów, ale w zeszłym tygodniu byłam na wyjeździe.

niedziela, 8 marca 2015

Poznajmy tajemnice zamku

Jestem fanką kanału telewizyjnego Polsat Viasat History. Obejrzałam dzięki niemu mnóstwo seriali i filmów dokumentalnych poświęconych historii.
Ostatnio kanał rozpoczął emisję nowej serii pt. ,,Tajemnice zamku". Znów dzięki historyczce Ruth Goodman oraz archeologom Tomowi Pinfold  i Peterowi Ginn możemy przenieść się w przeszłość, tym razem do XIII wieku. 
Ekipa ,,Tajemnic zamku''. Źródło: www.bbc.co.uk
Ekipa przybywa do Francji do Guédelon *, aby tam wcielić się w budowniczych średniowiecznego zamku. Razem z nimi będziemy poznawać życie codzienne ludzi wznoszących tę budowlę. Zobaczymy metody jakimi posługiwali się średniowieczni: kamieniarze, cieśle, powroźnicy oraz inni rzemieślnicy. Przekonamy się jak wyglądało mieszkanie i przygotowywanie posiłków w XIII w.

Uwielbiam programy prowadzone przez Ruth Goodman, są prowadzone w sposób, dzięki któremu wiedza sama wchodzi do głowy. Gdy je oglądam po prostu przenoszę się w czasie. W niczym nie przypominają nudnych wykładów, na których sennym okiem szukamy wskazówek zegara. Szkoda, że nasza telewizja wzorem BBC nie kręci podobnych programów, zamiast kolejnych pozycji w stylu: ,,Rolnik szuka gwiazdy" lub ,,Gwiazdy szukają rolnika''.

* Zamek, którego budowa rozpoczęła się w 1997 roku i została zaplanowana na ok. 25 lat. Jest to projekt historyczny, który pomaga w odtworzeniu dawnych metod budowania.

czwartek, 26 lutego 2015

Kobiety trubadurki


Dziś parę słów na temat mojego nick'a. Trobairitz to pochodzące z XIII w. określenie kobiet trubadurów.
Trubadurzy byli poetami i kompozytorami pieśni w średniowiecznej, południowej Francji, a konkretnie Langwedocji,  krainy historycznej obejmującej swoim obszarem m. in. hrabstwo Tuluzy. Interesujące jest to, że swoje utwory pisali w rodzimym języku langue d'oc (oksytańskim). Dzięki nim langue d'oc stał się językiem poezji, którym posługiwała się cała ówczesna Europa. Tematem,  który często poruszali w swoich utworach był honor rycerski oraz miłość dworska (fin'amors). Odpowiednikami trubadurów na północy Francji byli truwerzy, a w Niemczech minnesengerzy.
Ilustracja pochodzi z Codex Manesse*

Hrabstwo Tuluzy w XII i XIII wieku było miejscem różniącym się od reszty Europy. Panowała tam niezwykła atmosfera tolerancji i otwartości na nowe idee. Krzyżowało się tam ze sobą wiele kultur: zachodnio chrześcijańska, islamska, bizantyńska, żydowska. Kobiety cieszyły się większą swobodą, niż w pozostałej części Europy. Miały na to wpływ m.in. wyprawy krzyżowe. Wielu mężczyzn (rycerzy) brało udział w wyprawach do Ziemi świętej. Podczas ich nieobecności kobiety ich zastępowały, jako panie na zamkach. Zarządzały majątkami, sprawowały sądy, dowodziły obroną zamków.
W takich warunkach pojawiły się tam kobiety trubadurki zwane trobairitz. Były one wszystkie przedstawicielkami arystokracji., około dwadzieścia z nich znamy dziś z imienia. Tworzyły utwory opowiadające o miłości. Z ich twórczości do naszych czasów, przetrwało nie wiele. Badacze przypisują trobairitz od 23 do 46 utworów. Z czego tylko jeden zachował się wraz z muzyką. Jest to ,,A chantar m'er de so  qu'eu no volria'', którego autorką jest Beatriz de Dia (znana również jako Comtessa de Dia).



Poniżej zamieszczam wersję ,,A chantar m'er de so  qu'eu no volria'' (z angielskim tłumaczeniem) w wykonaniu Clemencic Consort i Pilar Figueras, przy użyciu średniowiecznych instrumentów.
W melodii tej można usłyszeć arabskie motywy, jest to wyraźny ślad przenikania się kultur w Langwedocji. Choć ten utwór ma już ponad 800 lat brzmi pięknie, a tekst jest wciąż aktualny i wzruszający. 
Ciekawe czy utwory ,,One Direction" przetrwają taką próbę czasu? 



Wielbicieli ,,One Direction"  z góry uprzedzam, że nie chcę się tu odnosić się krytycznie do twórczości zespołu,  jak mówili starożytni ,,De gustibus non est disputandum", po prostu zadaję pytanie.;)



*Jeżeli chcecie zobaczyć więcej ilustracji z Codex Manesse zajrzyjcie tutaj:
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/cpg848